No właśnie, nie będzie noworocznych postanowień, bo z takim tytułem posta od razu zniechęciłabym się do wykonywania większości z nich;)

A zatem : co osiągnę.

  1. Maksymalnie zapuszczę włosy. Będę dbała o ich zdrowie i pielęgnację, ale długość to też dla mnie istotna rzecz:) Marzą mi się do talii, a mam za łopatki niewiele.
  2. Zadbam o swoją dietę. Zaczynam pracę nad swoim organizmem. Będę bazować na zasadach metody Montignaca, ale nie będzie to aż tak radykalne. Ogólnie zadbam o to, żeby odstawić słodycze. Picie już ogarniam, bo nie słodzę i nie piję niczego poza ziołami i zieloną lub czerwoną herbatą (oczywiście sporadycznie chadzam do kawiarni lub pijam czarną herbatę z cytryną i miodem, ale nie są to już moje codzienne zwyczaje). No i wodę oczywiście też piję. Poza tym będzie mniej przetworzonych produktów (ryż biały, makarony, pompowany chleb i inne takie specjały). Przy wzroście 171 cm ważę 70 kg i chociaż moje BMI jest prawidłowe, to sama ze sobą czuję się kiepsko.
  3. Wyrobię sobie nawyk wstawania o stałej godzinie (6.00). Uwielbiam poranki i wolę rano pracować i się uczyć. Ale tak ciężko mi się zwlec, zwłaszcza teraz, kiedy o szóstej panują egipskie ciemności…Ale wykorzystam te 4 dni, które dzielą mnie od powrotu na uczelnię, żeby się oswoić z wczesną godziną. Zarówno wstawania jak i chodzenia spać (rzekła dodając notkę o 2 w nocy).
  4. Będę bardziej słuchać siebie. Częściej zrobię sobie wolny od mojej mrówczej roboty wieczór, częściej kupię sobie coś na co mam chęć i poczytam dobrą książkę:) Kiedyś byłam ‚tytanem pracy’, a potem kończyłam z zapaleniem płuc w szpitalu, bo nie chciałam opuścić zajęć, żeby być tak dobra jak inni. Teraz odkrywam, że tam gdzie luzuję najbardziej i po prostu jestem sobą tam osiągam najlepsze efekty. A zdrowie ma się tylko jedno.
  5. Będę 2 razy w tygodniu chodzić na basen. Cudnie mi robi na kręgosłup:) Ale zawsze czasu za mało. Mam za swoje, bo w Nowy Rok wszystko mi strzela i boli, bo się nie chciało po świętach ruszyć tyłka:P
  6. Ograniczę do absolutnego minimum kosmetyki i zacznę używać dobrze dobranej kolorówki. Myślałam o jakichś fajnych warsztatach z dobierania kolorów, takich wizażowych, może macie coś godnego polecenia? Chętnie się skuszę:)
  7. Będę szczęśliwsza:) Będę zwiedzać, czytać, jeździć na rowerze, wolniej spacerować:)
  8. Postaram się dokładnie tworzyć mój mały budżet, zapisywać wydatki i w miarę możliwości coś odkładać. Będę zdecydowanie rozsądniej podchodzić do wydatków.
  9. Zacznę tworzyć moją idealną szafę. Już był jej przedsmak w poście o Francuskim szyku. Jednak ostatnio natknęłam się na fajnego bloga, gdzie jest post o tym, jak ulepszać swoją garderobę. Post prawie wszystkimi zasadami  trafia w moje gusta i rzeczywiście popracuję nad tym jak tworzyć zestaw bazowych, prostych i uniwersalnych rzeczy oraz nad skompletowaniem kilku par skórzanych butów (teraz mam tylko jedną, ale wydatek już się zwrócił  i podejrzewam że pokorzystam z niej jeszcze kilka sezonów). Ogólnie też będę iść w minimalizm, jak najmniej rzeczy, ale świetnie leżących i dobrze przemyślanych. No i to rzeczywiście prawda, że zamiast 10 szmat po domu też warto mieć jeden fajnie skrojony i w dobrym kolorze dresik lub kilka T-shirtów ;)

To moje najważniejsze cele na Nowy Rok.  A jak tam Wasze? Robicie noworoczne postanowienia czy wychodzicie z założenia, że lepiej rozczarować się nie spełniając ich potem?;) Udaje Wam się je zrealizować?:) Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)