masz to, na co się odważysz

Blog o zmaganiach z codziennymi trudnościami i z własnym lenistwem, o urodzie, zmianie stylu życia, pracy nad sobą. Zapraszam:)

Wpisy w kategorii: must do

Co osiągnę w 2014 !

1

No właśnie, nie będzie noworocznych postanowień, bo z takim tytułem posta od razu zniechęciłabym się do wykonywania większości z nich;)

A zatem : co osiągnę.

  1. Maksymalnie zapuszczę włosy. Będę dbała o ich zdrowie i pielęgnację, ale długość to też dla mnie istotna rzecz:) Marzą mi się do talii, a mam za łopatki niewiele.
  2. Zadbam o swoją dietę. Zaczynam pracę nad swoim organizmem. Będę bazować na zasadach metody Montignaca, ale nie będzie to aż tak radykalne. Ogólnie zadbam o to, żeby odstawić słodycze. Picie już ogarniam, bo nie słodzę i nie piję niczego poza ziołami i zieloną lub czerwoną herbatą (oczywiście sporadycznie chadzam do kawiarni lub pijam czarną herbatę z cytryną i miodem, ale nie są to już moje codzienne zwyczaje). No i wodę oczywiście też piję. Poza tym będzie mniej przetworzonych produktów (ryż biały, makarony, pompowany chleb i inne takie specjały). Przy wzroście 171 cm ważę 70 kg i chociaż moje BMI jest prawidłowe, to sama ze sobą czuję się kiepsko.
  3. Wyrobię sobie nawyk wstawania o stałej godzinie (6.00). Uwielbiam poranki i wolę rano pracować i się uczyć. Ale tak ciężko mi się zwlec, zwłaszcza teraz, kiedy o szóstej panują egipskie ciemności…Ale wykorzystam te 4 dni, które dzielą mnie od powrotu na uczelnię, żeby się oswoić z wczesną godziną. Zarówno wstawania jak i chodzenia spać (rzekła dodając notkę o 2 w nocy).
  4. Będę bardziej słuchać siebie. Częściej zrobię sobie wolny od mojej mrówczej roboty wieczór, częściej kupię sobie coś na co mam chęć i poczytam dobrą książkę:) Kiedyś byłam ‚tytanem pracy’, a potem kończyłam z zapaleniem płuc w szpitalu, bo nie chciałam opuścić zajęć, żeby być tak dobra jak inni. Teraz odkrywam, że tam gdzie luzuję najbardziej i po prostu jestem sobą tam osiągam najlepsze efekty. A zdrowie ma się tylko jedno.
  5. Będę 2 razy w tygodniu chodzić na basen. Cudnie mi robi na kręgosłup:) Ale zawsze czasu za mało. Mam za swoje, bo w Nowy Rok wszystko mi strzela i boli, bo się nie chciało po świętach ruszyć tyłka:P
  6. Ograniczę do absolutnego minimum kosmetyki i zacznę używać dobrze dobranej kolorówki. Myślałam o jakichś fajnych warsztatach z dobierania kolorów, takich wizażowych, może macie coś godnego polecenia? Chętnie się skuszę:)
  7. Będę szczęśliwsza:) Będę zwiedzać, czytać, jeździć na rowerze, wolniej spacerować:)
  8. Postaram się dokładnie tworzyć mój mały budżet, zapisywać wydatki i w miarę możliwości coś odkładać. Będę zdecydowanie rozsądniej podchodzić do wydatków.
  9. Zacznę tworzyć moją idealną szafę. Już był jej przedsmak w poście o Francuskim szyku. Jednak ostatnio natknęłam się na fajnego bloga, gdzie jest post o tym, jak ulepszać swoją garderobę. Post prawie wszystkimi zasadami  trafia w moje gusta i rzeczywiście popracuję nad tym jak tworzyć zestaw bazowych, prostych i uniwersalnych rzeczy oraz nad skompletowaniem kilku par skórzanych butów (teraz mam tylko jedną, ale wydatek już się zwrócił  i podejrzewam że pokorzystam z niej jeszcze kilka sezonów). Ogólnie też będę iść w minimalizm, jak najmniej rzeczy, ale świetnie leżących i dobrze przemyślanych. No i to rzeczywiście prawda, że zamiast 10 szmat po domu też warto mieć jeden fajnie skrojony i w dobrym kolorze dresik lub kilka T-shirtów ;)

To moje najważniejsze cele na Nowy Rok.  A jak tam Wasze? Robicie noworoczne postanowienia czy wychodzicie z założenia, że lepiej rozczarować się nie spełniając ich potem?;) Udaje Wam się je zrealizować?:) Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku:)

Jak by to ugryźć ?

1

Witam w pierwszym wpisie. Czysto testowym. O celu bloga. Blog pozwoli mi zebrać myśli dotyczące szeroko pojętej pracy nad sobą. W codziennej bieganinie szybko umyka nam istota takich rzeczy jak zdrowe odżywianie, dbanie o siebie, wysiłek fizyczny. Różnie to sobie tłumaczymy, dla mnie przez lata było to tłumaczenie finansowe, tzn. nigdy nie miałam wystarczająco dużo pieniędzy, aby żyć tak jak chcę. Dziś wiem już, że to zupełnie nie w tym rzecz, natomiast w nawale obowiązków, nieprzewidzianych komplikacji i własnego lenistwa dużo rzeczy zaczynam i nie kończę, albo nawet nie zaczynam, co jakiś czas o nich rozmyślając z nutką nostalgii, że gdybym się na nie zdecydowała i była systematyczna to prawdopodobnie ważyłabym 15 kg mniej, nie miała kłopotów z kręgosłupem, umiałabym o wiele więcej itp. Blog pozwoli mi też dać sobie trochę więcej uwagi niż do tej pory, zainwestować w siebie, finansowo i nie tylko. Notki będą typowo informacyjne, co robię i w jakim celu, przez jaki czas i jakie są tego efekty. Narazie zakładam głównie wpisy o stylu żywienia, o metodach dbania o włosy i o próbach aktywności fizycznej;) Zapraszam chętnych do lektury:)