Zamiast posta o kosmetykach (będzie, będzie) krótka esencjo-recenzja książki, na którą troszkę już polowałam, a mianowicie Paryskiego szyku francuskiej autorki Ines de la Fressange. Ponieważ zaraz muszę iść do biblioteki i zamierzam ją oddać, to chciałam zrobić wpis, do którego sama będę mogła wracać, a który właśnie na tej książce bazuje. Czyli tzw. modowe niezbędniki. Stuningowane troszkę przeze mnie głównie ze względów finansowych;)

A zatem do rzeczy, które każda szanująca się kobieta stajlowa mieć w swej szafie winna należą :

  1. Blezer. Czyli po prostu marynarka. Ja swoją idealną upolowałam nigdzie indziej, jak w sh. Najlepiej w czarnym, grafitowym, granatowym kolorze. Moja jest czarna, dłuższa i świetnie leży. Dobry krój wydaje mi się tu podstawą, w przypadku nabytków z sh właśnie trzeba bardzo uważać, żeby nie paradować z ogromnymi poduchami na ramionach, które były kiedyś bardzo modne;) Pasuje raczej do spodni.
  2. Prochowiec. Płaszczyk. Świetnie wygląda, gdy nosimy z podwiniętymi rękawami. Luzu przydaje też pasek związany z tyłu, a nie grzecznie zapięty. Mam od paru lat czarny z Cubusa, trochę już gdzieniegdzie sprał się kolor, ale na razie widzę to tylko ja. Niemniej jednak zaczynam się powoli rozglądać za nowym.
  3. Granatowy sweterek. Którego nie mam;) Nie miałabym do czego go nosić w tej chwili i nie znalazłam odpowiedniego kroju, bo w typowym krótkim nie wyglądam zbyt dobrze (brzuch…), ale też nie mam ochoty nosić go, jak zaleca autorka, do czarnych spodni. Wolałabym już do szarych, których…też nie mam:P
  4. Top. No właśnie, niby każda z nas go ma. Ale jakże go nie doceniamy:) Jest najlepszym „spodem” zarówno pod blezer, jak i skórzaną ramoneskę. Pod wszystko. A i sam jest świetny, wolę go o wiele bardziej niż te wszystkie wymyślne bluzeczki. Raczej stawiam na prostotę i wygodę. Zatem topów H&M mam masę i używam, ach używam:) Attenzione na kolory nude jednakże. Wyglądają, jakby ich nie było! Raczej wybierajmy kolory podstawowe : czerń, granat, biel, szarości, khaki.
  5. Mała czarna. No klasyka, po prostu klasyka. I wiecie co? ja właśnie dziś idę swoją kupić:) Dla mnie opcja idealna, bo i na święta i na egzamin i na randkę. Wszędzie wymiata.
  6. Dobrze skrojone dżinsy. Nie, nie Lewisy, Wranglery itp. Ja moje idealne mam od…chińczyka:) Chodzi o to, żeby dobrze na nas leżały. Nie odstawały nigdzie i nie były za długie czy za krótkie.
  7. Skórzana kurtka. O tak. Ramoneska to moje marzenie. Spełnię je mam nadzieję!

Podstawy, prawda? No właśnie, jednak ona je tak fajnie ujęła :) Książkę polecam, ale raczej nie do kupna, jest dość droga (bodaj 50 pln), a dużą jej część zajmują treści, które nie mają przeniesienia na polski rynek. Niestety nie mogę już napisać więcej, bo muszę lecieć, ale polecam też rozdziały o butach i torebkach oraz o biżuterii.

Generalnie trafia w moje pojęcie stylu w 90% i na pewno skorzystam z jej rad, co oczywiście nie znaczy, że uważam, że można nosić tylko takie kolory, fasony jak napisałam powyżej. Oznacza to tylko tyle, że ja sama w innych nie czułabym się komfortowo. A wszystko to, w czym WY czujecie się fajnie jest dla Was najlepsze:)

Pozdrawiam i pojawię się z obiecanym wpisem o kosmetykach jeszcze przed Świętami. I może ze zdjęciem małej czarnej (jeśli ją znajdę…;) )

Pozdrawiam:)

przy okazji chcę Wam też polecić fajną stronkę, którą znalazłam niedawno, świetna biżuteria personalizowana:
http://she-bijou.pl/